Regulamin FAQ Plany Zajęć Forum dla Kandydatów Strona IJ Strona UAM Rekrutacja 2007/2008

Forum IJ Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Statystyki Rejestracja  Zaloguj  Album  Chat

Poprzedni temat :: Następny temat
etnolingwistyka - list otwarty
Autor Wiadomość
calderon 
Geotrichum candidum



Specjalność: etnolingwistyka
Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 28 Cze 2005
Posty: 1171
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: Sro Cze 09, 2010 10:39 am   etnolingwistyka - list otwarty

Zostałam poproszona o wklejenie poniższego listu FYI i może do dalszej dyskusji.

Cytat:
Uwaga, uwaga, do braci studenckiej forum Komunikologii Stosowanej: poniżej dość długi monolog, który ma na celu oczywiście zapoczątkować dialog, ale jeśli ktoś nie ma ochoty wczytywać się to zaznaczę krótko temat: rzecz językoznawstwa oraz Etnolingwistyki.

Wysyłam ten list do całego forum Komunikologii, bo tam dołączeni są studenci naszego kierunku, ale także do kilku wykładowców, z którymi mam w tym roku kontakt bezpośredni. Są Państwo ogniwem, które spaja studentów i wykładowców i może przekazać ewentualne głosy dalej. List ten jest zbiorem kilku dość luźnych przemyśleń na temat nauczania i uczenia się językoznawstwa na Etnolingwistyce.

Rozmawiałam na ten temat krótko z kilkoma osobami i wiem, że prócz nas, jeszcze kilku osobom ten temat może leżeć na sercu. Nie jest to 'sprawa życia lub śmierci', ale kilka razy w ciągu ostatniego roku akademickiego, docierały do mnie moje braki w wiedzy językoznawczej. "A przecież studiuję 'etnolingwistykę'.." pomyślałam i zawstydziłam się. Nie mam podstawowego przygotowania, a objawiało się to kilkukrotnie np. podczas zajęć z angielskiego z dr Wegner tudzież podczas rozmyślań o tematach pracy magisterskiej, które to tematy, potencjalnie, mógłby przecież - a może i powinny - łączyć się z językoznawstwem lub jakimś jego aspektem, a także podczas zajęć fakultatywnych.

Z tego wszystkiego postanowiłam wpisać w wyszukiwarce lib.amu.edu.pl hasło 'lingustics' i poszukać prostego podręcznika, który nadaje się dla laików (albowiem takim jestem choć się tego wstydzę - studiuję czwarty rok, a nie mogę porozmawiać o gramatyce czy rodzinach językowych i ich cechach oraz jestem totalnie zbędna jeśli chodzi o badania nad językami) i w ciekawy sposób może objaśnić mi podstawy. Mój wzrok spoczął na "How to study linguistics" Goeffrey Finch'a i jest to pierwsza (lepsza) książka na ten temat, na którą się natchnęłam i którą podpatrzyłam w internecie - okazało się, że to powinno być to, czego szukam. Nadal jestem w trakcie czytania wstępu, ale już tutaj natknęłam się na trafny cytat:

"(...) 'but the real difficulty I have is understanding the terminology which linguistics use: if only they could write more simply'. This is a complaint which everyone makes at some time or other, so you are not alone. The problem is that for many people the terminology is the first thing they encounter when studying linguistics. As a consequence they think the only way to understand the subject is to decode the terms. They consult glossaries and book indexes hoping for enlightmenet only to find they don't understand the explanations. This is trying to run before you can walk. (...)"

Takie właśnie odnoszę wrażenie po próbach przyswojenia podręcznika profesorów Bańczerowskiego, Pogonowskiego i Zgółki na I roku studiów. Jesteśmy zdecydowanie mało "rozchodzeni", żeby w ogóle zacząć bieg przez już zdecydowanie bardziej rozwinięte i wysublimowane spojrzenie językoznawcze "Trojaczków". A przynajmniej jeśli nie jest ono w rzeczywistości tak wysublimowane, a tylko wydawało mi się takie na I roku studiów, to również dlatego, że na I roku studiów jakichkolwiek, nie byłam w stanie docenić doświadczenia i wiedzy profesorów (dopiero niedawno dane mi było przekonać się o tym, gdy podsłuchałam na korytarzu jak profesor Bańczerowski rozmawia w kilku zupełnie różnych językach podczas ledwie 5 minut i tym samym legenda przestała być dla mnie tylko legendą). Na dodatek, język, którym posługuje się podręcznik oraz wszelkie wykresy i równania wyglądają na tyle odstraszająco, że niektórzy wykładowcy podczas pierwszych zajęć "Wstępu do językoznawstwa" każą pominąć je już na wstępie (powtórzenie celowe).

Oczywiście, można mi zarzucić nieuctwo i zbyt mało wysiłku włożonego w zrozumienie/przyswojenie tematu - tak, zgadzam się, za mało zrobiłam starań na pierwszym roku, żeby zgłębić porządnie temat, ale z drugiej strony, część wykładowców każe wykuć pojęcia na pamięć, inna część wprowadza lekko stresującą atmosferę - wszystko po to (nieumyślnie), żeby generalnie tylko chcieć o temacie zapomnieć.

Można też powiedzieć, że językoznawstwo nie jest dla wszystkich: nie wszyscy muszą to kochać czy nawet lubić, a tym bardziej już się tym żywo interesować czy zgłębiać. Tak, ale te podstawy każdy z chęcią by posiadł i kiedy ktoś zapyta go o coś z dziedziny lingwistyki tudzież ktoś zacznie mówić o językach aglutynacyjnych czy polisyntetycznych mógłby popolemizować i pożartować (tak!).

Rozmawiając o językoznawstwie z koleżanką (luźna rozmowa przy obiedzie) doszłyśmy do kilku bardziej ogólnych wniosków, które odnoszą się generalnie do polskiego języka naukowego:

Podczas wykładów i zajęć, gdzie wywiązuje się jakaś dyskusja lub pada pytanie, nie wypada powiedzieć "nie wiem, nie rozumiem", bo odebrane to zostanie jako "głupota" "nie zna się; idiota". Niewiedza nie równa się głupota. Kto pyta nie błądzi, a przecież nie jesteśmy w stanie wiedzieć wszystkiego. Jednakże lubimy takowych zgrywać.

Podczas niektórych dysput co odważniejsi ludzie obrzucają się pojęciami, a język podręczników często bywa niezrozumiały, zupełnie tak jakby tematy omawiane nie miały wcale związku z życiem, którego przecież każdy z nas doświadcza. Bardziej zrozumiały język może poskutkować w większą liczbę ludzi, którzy uznają, że językoznawstwo/nauka nie gryzie a nawet ma jakiś związek z codziennością.

Przede wszystkim, brak w naszym Instytucie wdrażania teorii w praktykę. Pan Farris na jednych ze swych zajęć mówił o tym, że podstawowym kursem jaki przechodzą studenci językoznawstwa w USA to tzw. "field methods". W skrócie, bardzo etnologiczne (moim zdaniem, o ile znów nie mylę pojęć) i praktyczne wyjście "w pole" i zbadanie jakiegoś przypadku osoby, która mówi w nieznajomym dla nas narzeczu. W naszym dość homogenicznym kraju jest to być może trudniejsze, ale takie zajęcia fakultatywne prowadził przez 1 rok (zdaje się, że 2 lata temu?) pan Farris.

Inne wprowadzanie teorii w praktykę tyczy się choćby językoznawstwa typologicznego i kontrastywnego. Aż się prosi, żeby przeprowadzić jakieś małe badanie-porównanie na językach, których się uczymy. Choćby po to, by lepiej zrozumieć studiowany problem, narzędzia pracy, jej cel, zawiłości etc. To zdecydowanie łatwiejsze niż "field methods". Uważam też, że rozszerzenie programu samego językoznawstwa (np. na całe 3 lata) nie zaszkodziłoby nikomu. Lepiej wolniej, a dokładniej oswajać z tematem.

Być może ktoś powie, że od większej ilości językoznawstwa jest inny, pokrewny naszemu, kierunek, ale to nie wystarcza, inny jest program. Do etnolingwistyki też potrzeba dobrych podstaw, a tylko z nimi możemy budować tą dziedzinę (nawet jeśli nikt z nas nie myśli o "karierze akademickiej" to poprzez studiowanie tego kierunku oraz pozostawienie po sobie pracy magisterskiej/licencjackiej wnosi do dziedziny nowy fragment rzeczywistości - ważne, żeby był on z solidnego budulca; chociażby sama rozmowa typu "Co studiujesz?" zmienia rzeczywistość niektórych). W ostatnim roku kilka razy słyszałam pojęcie "etnolingwistyka" i to wcale nie na terenie IJ, odnoszę więc wrażenie, że dziedzina ta zaczyna zarysowywać się w świadomości innych filologów, historyków, socjologów itp.

Nie jest moim zamiarem narzekać i mam nadzieję, że to, co napisałam nie zostało tak odebrane. Co bardzo podoba mi się na naszym kierunku to jego wszechstronność i elastyczność. Mnogość fakultetów, które łączą się z różnorodnymi domenami języka i kultury naprawdę zachęca do studiowania i poszukiwania. Stąd cały ten list.

Dziękuję za poświęcenie czasu na jego przeczytanie. Czekam na odzew!

Julia Frąckowska


p.s.1 Cieszę się również - z tego co słyszałam i jeśli to nie plotka - że ma być wprowadzona dodatkowa godzina zajęć praktycznych z drugiego języka na studiach licencjackich.

p.s.2 I absolutnie każdemu z nas (również niektórym wykładowcom) przydałyby się kursy z retoryki ;-)



I odpowiedź (listów jest więcej, nie wklejam na razie):

Cytat:
Świetnie, brawa za odwagę i konkrety!


napiszę krótko, choć przeczytałem całość
i naprawdę, tylko brak czasu i cierpliwości
powstrzymuje mnie przed napisaniem wam
co, jak i dlaczego jest nauczane w lingwistyce
i IJ. Ostatnie egzaminy utwierdziły mnie w
przekonaniu, że jest coraz CIEKAWIEJ;),
a parenaście lat zaangażowania w temacie
przekonały, że jest to temat na całe życie.

ALE na początek mam prośbę: prześlijcie
poniższy list także na grupę lingwistyka,
bo tam jest prawie 300 studentów i
ciekaw jestem także ich reakcji!!!

Serdeczności, KJ

ps podpisuję się pod wszystkim co poniżej
i im częściej myślę o możliwościach zmiany
tym bardziej czuję się jak postać w tego filmu: http://www.youtube.com/watch?v=YKQcx1jzn4k
Dlaczego? http://miniurl.pl/mowa i tak dalej...
_________________
I am Right; You are Dead.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template NoseBleed v 0.2 modified by Nasedo
Regulamin FAQ Plany Zajęć Forum dla Kandydatów Strona IJ Strona UAM Rekrutacja 2007/2008