Dwór w Chrustowie : powieść, Jeż Teodor Tomasz
Strona (1) " DWÓR W CHRUSTOWIE . DWÓR W CHRUSTOWIE Powieść przez Teod. Tom. Jeża. Warszawa. Nakład Michała Glücksberga Księgarza. l876. ????????? ????????. ???????, ??? 15 ?????? 1876 ????....".
Strona (2) " nie byłe, pomimo, że szczegóły różne bytowania nowoczesnego wprawiały go często w humor jaknajgorszy. "Wiele ? jednak ? ten czyni, co musi". Pan Marek musiał, więc czynił: stosował się do okoliczności i lepszym się okazywał od...".
Strona (3) " umiały, a te pytania redukowały się do jednego treści następującej: ? Na cóż nas mama opuściła?.... Nie prędko pan Marek odpowiedzieć na takowe zdołał; ? Mama nas opuściła, ale na miejscu swojem zostawiła ciocię, którą...".
Strona (4) " tów wykładał, p. Tulicka czyniła obrachowane następujące: cztery razy piętnaście, sześćdziesiąt, sześćdziesiąt a siedm i pół, sześćdziesiąt siedm i pół; cztery razy siedm, dwadzieścia ośm, dwadzieścia ośm a trzy i pół,...".
Strona (5) " I podawała jej filiżaneczkę kawy, ze śmietanką idealną, z kożuszkiem królewskim, z biszkopcikiem, sucharkiem lub bułeczką. ? Wypij prędziutko i ubieraj się żywo.... Wypicie tej kawy, która była arcykawą. odbywało się w sekrecie...".
Strona (6) " niego niezależnych. Musiał zostać nauczycielem, biorąc zadanie swoje w znaczeniu jarzma, w którem szedł, bo innej rady nie było. Pełnił też funkcyę swoją mechanicznie, tak w klassie jak w domu. Był to malarz, malujący kwiaty,...".
Strona (7) " Troskliwi jednak rodzice dwa razy pomyślą, zanim zdecydują się na krok, zagrażający zgubą dziecku.... Co do mnie, mówię otwarcie, gdybym syna miała, wolałabym, ażeby pod okiem mojem wyrósł na głupca, ale uczciwego, niż żeby...".
Strona (8) " upatrując na takowych konkurentów. Myślała o rodzinie Napoleońskiej, o królewiczach angielskich, o Burbonach hiszpańskich, o następcy tronu szwedzkiego. Odpychała jednak te myśli, dla tego jedynie, iż nie przewidywała sposobności,...".
Strona (9) " ? Ciocia kochana wcale mnie prosić nie potrzebuje, dosyć rozkazać. ? O! rozkazy moje.... ? Gotówem je spełniać w pokorze jak największej. Proszę spróbować. Spróbować! ? odezwała się p. Tulicka z przekąsem. Gdybym przykłady prób...".
Strona (10) " młode koteczki. " Strona prawa medalu była, rzec można, zachwycającą. Panienkom oczytanie w poezyi i powieściach bynajmniej nie szkodziło ? owszem nadawało im, że się tak wyrażę, tiu rniurę ponętną, nadawało im cechy...".
Strona (11) " obowiązek słuchania każdego z członków rodziny najbardziej zaś pani Tulickiej, która oficyalnie sprawowała rządy domu, ponieważ jednak pomiędzy rządami domu a rządem majątku, nie było wyraźnej linii demarkacyjnej, mieszała...".
Strona (12) " keabardy gęste i wąsy ogromne; mówiąc chrypiał, za lada co w furye wpadał i we względzie służby był najdoskonalszem i najczystszem regulaminu wcieleniem. Powiadają też, że sposobem regulaminowym córki za mąż powydawał. Do jednej...".
Strona (13) " z pieca nie jednego i wiem, o czem nie wiecie wy sami. Oj, wiem!.. Kiwała głową z ukosa i zalotnie mrugała. Giest ten oryginalnie odbijał od minki dobrotliwym półuśmieszkiem wiecznie okraszonej i od jej siwych gładko nad czołem...".
Strona (14) " tem westchnieniem, które wydziera sio z piersi, przepełnionej rozkoszy uczuciem. Biedna matka w siódmem znajdowała się niebie. Pułkownikowa prawiła dalej: ? Luba, słodka moja Olesia! Niech się pani nie gorszy, że ją moją nazywam ?...".
Strona (15) " Aż odezwała się do niego razu pewnego: ? Jędrusiu, pora już... policz się jeno z latami. Żeń się. ? Ta z kim? ? zapytał. Baba czepiec na głowie poprawiła, jedną ręką za bok się wzięła, drugą na stole się oparła,...".
Strona (16) " i wnet do Chrustowa ciągnie. Tam panowie mają popasy, tam noclegi, tam wszystko. ? Cóż tam? ? Nu, nic, dwór, a we dworze, jak zwyczajnie. ? Dziedzic nazywa się? ? Wielmożny pan nie wie"? Pan prezes Szamota. ? Pięknie się nazywa. Nie...".
Strona (17) " deszczem ziemia odmłodniała niby, zieleniła się odświeżonemi trawami, pachniała odżywionemi ziołami. Trzoda z pola wracała. Ryczenie krów, naszczekiwanie psów, pianie kogutów, gdakanie kur, bicie przepiórek, brzęczenie komarów,...".
Strona (18) " ? Literatura jest niwą, tak sam jak ta, ktorą, uprawiamy, pan i ja. I ona potrzebuje rąk i pracy ? Ale czy się ta praca opłaci? ? Hm. Opłaca się gdzieindziej, u nas nie. Jest to jednak naszą potrzebą, życia świadectwem, przyszłości...".
Strona (19) " ? Że pani kochana pójdzie do nieba prosto, w tym względzie najmniejszej niema wątpliwości. ? A i pani kochana nie pójdzie gdzieindziej. ? Ha, mrugnęła pułkownikowa brwiami. Tymczasem jednak, zanim się dla nas nieba otworzą, myślmy o...".
Strona (20) " żal, tę boleść Panu Bogu ofiaruje. Pan Bóg cioci wynagrodzi stokrotnie. ? Ach! ? zawołała p. Tulicka. Miesiąc cały bez Olesi! ? My cioci kochanej.... ? Co wy! ? przerwała. Och! Olesiu moja. Teraz dopiero ? działo się to w kwadrans po...".
Strona (21) " ? Do trzech jednak zalecać się ? jakoś nie wypada. ? Zalecałbym się do jednej; gdybym wiedział, która z nich najochotniej poszłaby za mnie. Nie wiesz ty przypadkiem? Bodajby mnie piorun trzasł, jeżeli wiem ? odparł Stanisław,...".
Strona (22) " Ateki gwiazdą zajaśniał na horyzoncie literackim, jest jego dobrym znajomym. W ten sposób podraźnił ich ciekawość. Panny rozpytywać się poczęły, usiłując zdjąć zasłonę z postaci tajemniczej, brylantowemi do czytelników...".
Strona (23) " licka, Stanisław, Gucio i panna Ewa. Ta ostatnia, podczas kiedy ojciec i ciotka błogosławili, a bracia powinszowania i życzenia w formie żartobliwej składali, przypatrywała się im, mając w oczach wyraz taki, jakby obudzoną była ze snu...".
Strona (24) " płaczu oczami w koziołek, na którym, niby na piedestału, wznosiła się postać woźnicy. ? Przepraszam cię, moje życie -były słowa powracającej z karczmy pułkownikowej. Przepraszam cię, kazałam ci za długo czekać na siebie, ale...".
Strona (25) " względem nie ustępujesz królowej. Co to za płeć, mój Boże! Co za delikatność! Rękę panny Aleksandry delikatnie na kolanie jej złożył, wstał, do okna się oddalił i papieros zwijając zawiązał rozmowę o kolorach. Olesia, zrazu...".
Strona (26) " ten nie figurował już. Olesia znalazła ton odpowiedni do uspokajania matki; pisała obszernie, pisanie zajęło jej czas do dziesiątej, list skończyła, rozebrała się i spad poszła. Spało się jej wybornie, jak zwykle po spłakaniu się,...".
Strona (27) " gdy zaś tą uciechą dzielić się z kimś chciała, wówczas spotykało ją jedno z dwojga: albo natrafiała na człowieka, co jej słuchał, jak się słucha szczebiotu ptaszka, z lekceważeniem, jeżeli nie z politowaniem, lub z drwiącym na...".
Strona (28) " była żoną idealną, sama nie wiedząc o tem. Stara też jejmość często z jej powodu synowi mawiała: ? Jędrusiu, tyś się pod szczęśliwą urodził gwiazdą... Wiedzie się tobie; żonka i fajna i gospodarna... Umrę spokojna o gęsi...".
Strona (29) " aniżeli gołąb na dachu. " Pułkownikowa tedy wolała tymczasowie dla pana Jakóba Olesię ze sperandą skromną na Chrustów, aniżeli Ewunię ze sperandami na najświetniejsze sukcessye w świecie. Pomiędzy panią Kawską a panią Tulicką,...".
Strona (30) " stroiła minko bogobojnie. Pani Tulicka ciągnęła dalej: ? Same panny sidła teraz na kawalerów nastawiają, i ja Bogu się dosyć nadziękować nie mogę, że moja Olesia nie taka. ? Ol Olesia! ? odrzekła pułkownikowa, popierając...".
Strona (31) " rodzaju innego. Powiedz - że mi pan: czy tak jest w rzeczy samej? Zainterpelowany w ten sposób brat pani pułkownikowej, poznał, że interlokutorce jego chodzi o coś, czego jeszcze nie wypowiedziała, a co go w ambaras wprawić może, więc...".
Strona (32) " i w ławeczki zaopatrzonych. Droga i chodniki dopierają do placu obszernego, przedstawiającego regularne koło. Otacza je niby las, śród którego przeglądają kształty zgrabne kiosków chińskich i szaletów szwajcarskich. Pośrodku koła...".
Strona (33) " był salon, kończący się na obrębie krzeseł. Wszystko co za obrębem tym istniało stanowiło pracownię literacką, zaopatrzoną dostatnio w narzędzia pracy umysłowej. Bokiem do okna stało pod ścianą biórko otwarte, papierami...".
Strona (34) " słabszym lub potężniejszym, lecz zawsze twórcą świata własnego, w którym rozporządzać się może dowolnie. Sprawia to zadowolnienie ogromne. Jest się samowładcą, samowładcą rzeczywistym, rządzącym i panującym bezpośrednio, a...".
Strona (35) " ? Więc i ty pójdziesz ? ? A pójdę. Doszli do kiosku, zajęli miejsca przy stole, przy którym zastali paru z towarzystwa wczorajszego, inni przybyli później, słuchali muzyki, pili chłodzące napoje, palili cygara i papierosy, oddychali...".
Strona (36) " bie jednak coś więcej aniżeli uznanie talentu. Tych znajdowało się nie wiele, pięć tylko. Adam składał je osobno i po przepatrzeniu korrespondencyi całej, przekonawszy się, że więcej nie ma, wziął je do ręki, ułożył z nich...".
Strona (37) " w gazetę, albo też w przyniesiony do odczytania rękopis zawiniętego. Dla braci literackiej stał dom pani Eulalii otworem, ale li tylko we wtorki około dziesiątej wieczorem. W inne dni tygodnia, w domu jej nie było, chyba, iż kogo...".
Strona (38) " Z tego założenia, pół dowcipnie, pół rozumowo, rozwinęła się pół-dyskussya, żywa i zajmująca, wywołująca raz śmiech, znów oklaski. Podano do herbaty. Towarzystwo parami weszło do sali jadalnej. Panna Kornela szukała kogoś w...".
Strona (39) " Pani Eulalia zajęła się rozmową z sąsiadem, siedzącym obok niej po stronie przeciwnej. W innej części stołu pogadanka ogniskowała się około pani Idealii, która poblizkim swoim do zrozumienia dawała, że po herbacie czeka ich...".
Strona (40) " go zaczynam żałować Adama.... Obyż przynajmniej talent jego ocalał... ? Amen ? zakonkludował pierwszy. Adam wyszedł z panteoniku z panną Kornelią pod ramię. Szli powoli i rozmawiali. ? Daj nam Boże ? były słowa panny ?...".
Strona (41) " Na jednym z wtorków u pani Eulalii, podczas kiedy Adam obecnym nie był, poruszono tę kwestyę. Pani Idealia, popierana przez panią domu i przez osób kilka, utrzymywała, że to przejdzie. ? Osłabienie chwilowe... skrzydła mu opadły......".
Strona (42) " chemicy rozpoznają z kolorów obecność kwasów pewnych w roztworach i minerałach. I nastąpiło, co nastąpić miało. Młody człowiek, prędko dożył tej chwili, w której uczuł się niezadowolonym z samego siebie, poczuł próżność w...".
Strona (43) " brzydkiej niema ani jednej. Jeżeli przeto ona nie brzydka, to... i czego trzeba więcej? Tak powiadał sobie, palony pragnieniem romansu, w celu zapełnienia próżni, jaka się w nim otworzyła. ? Ha! Niech się co chce stanie. Trzeba jeno list...".
Strona (44) " uwiązanej u wbitego na brzegu słupka i kołyszącej się na nurtach. ? Masz odwagę? ? zapytała łagodnie. Adam, nic na to nie odrzekłszy, poszedł za jej przykładem. ? Usiądź tam, naprzeciwko. Ukazała mu ręką ławeczkę, Adam usiadł....".
Strona (45) " zdrowia przychodzić, a pierwszą stanu rekonwalescencyi oznaką było westchnienie głębokie. ? Ach! ? wypłynęło mu z piersi powoli. Zwrócił wzrok na Bolesława i poznał go. ? Co to znaczy? ? zapytał. ? Chory jesteś ? była zapytanego...".
Strona (46) " Koincydencya nie wykazała się, a to dla tego szczególnie, że najświeższe podania lokowały pannę Emmę we Włoszech, w towarzystwie trębacza od huzarów. Po upływie tygodni kilku, zapomniano o Adamie, a raczej zajmować się nim...".
Strona (47) " uchodzi w ogólności za rodzaj waryata, zasługującego przez pół na wzgardę, przez pół na politowanie. Książki bowiem, cóż one znaczą w obec księgi ksiąg, w której czytać mogą wybrańcy jeno! Icek więc przez ramię spoglądał...".
Strona (48) " lę jednak pozostawić tak jak jest, dodając jeno tę uwagę, że wyraz "człowiek, " acz do zrozumienia łatwy, rozumie się jednak, raz tak, znów owak. Bywa człowiek a człowiek. Pan Marek przyjął Adama bardzo uprzejmie, zawiązał z nim...".
Strona (49) " ła, gdy Stanisław przedstawił go jej pod nazwiskiem Ateki. Pani Tulicka śledziła okiem wszystkie córki giesta i uśmiechnęła się do siebie, uśmiechem dumy macierzyńskiej. Oczy jej mówiły: niechże się kto równa z nią! Odetchnęła...".
Strona (50) " ? Przypatrywać się musiała tym wszystkim manewrom panny, wstydu pozbawionej. ? O! ? zawołała p. Kawska. ? To szczęście, że ona tego nie rozumie. Patrzyła więc, jak patrzy dziecko pięcioletnie. A Ewunia.... aeh! Tu się za głowę...".
Strona (51) " ? Miękki, bardzo miękki, słaby dla synów, słaby dla córki. ? Ewunia, zdaje się, jest faworytką ojcowską. ? Tak, niby. ? Więc ją zabiorę na dni kilka i postaram się wpłynąć na nią. Pani dobrodziejka wie, że ja.... ? O! pani...".
Strona (52) " cunkiem otaczają, przed czem czołem biją i na co sarkają nie inaczej, jak pokątnie. Zostań jeno magnatką, zobaczysz, jakiemi cię wnet otoczą hołdami! Będą cię czcili, jak obraz cudowny, i chociażbyś do bogactw doszła drogą...".
Strona (53) " czyny, zaręczyny, ze ślubem zaś tak zamanewrować potrzeba, ażeby się odbył na dzień, na dni dwa, najwyżej na trzy przed śmiercią starego. ? Możeby z deklaracyą, z oświadczynami i z zaręczynami załatwić się zawczasu, odkładając...".
Strona (54) " Pan Marek począł przypominać sobie, ' pułkownikowa podpowiedziała: ? Dziesięć. ? Więcej. O lat? o lat? ? Dwadzieścia najwyżej. ? Ba, piętnaście, tak. Byłem już sporym wyrostkiem, kiedy, pamiętam, "przyjechawszy" raz ze szkół na...".
Strona (55) " tylko człowiekowi wytrawnemu, pewnemu, kochającemu ją, ocenić ją umiejącemu i dobrze u niej samej znajomemu. ? Jestże człowiek taki? ? Jest, znajdzie się ? odrzekła p. Kawska, wyciągając rękę z giestem namaszczenia. Niech pani tylko...".
Strona (56) " jąc dzieci rzeczą niezmiernie ważną jest znać wychowania cel ostateczny. Możnaż cel ów znać bez nauki? Zkądże się biorą owe wychowania bezładne, prowadzone w rzutach, w skokach, w błądzeniu, w deptaniu na jednem miejscu, tak...".
Strona (57) " ? To człowiek rozumny, a jednakże rozum jego ? zawahała się i dokończyła ? obchodzi się bez instrumentów tortury, skalpeli, szczypców i nożyczek. ? Bo może pracuje nad prawem, nad filologią. ? On, pracuje... nad... sobą.... Jest to...".
Strona (58) " Pan Marek okulary na czoło podniósł i na córkę spojrzał. Wzrok jego wyrażał zapytanie, które się w ustach sformułowało tak: ? Uczysz się, i czegóż to? ? Dowiaduję się i upewniam o potrzebie nauki. ? Czyś tego nie wiedziała? ?...".
Strona (59) " stworzył ale który zakreślało do koła niego chybione wychowanie? Ciotkę i kuzynkę ? za co? ? za to, że we dwie stanowiły świat w świecie, żyły sobą i dla siebie, głęboko przekonane o godziwości życia podobnego i o doskonałości...".
Strona (60) " tychczas, swoboda braciom pozostawiona, jej zaś odjęta, wydawała się jej naturalną. Pierwszy raz na myśl jej przyszło, że w tem jest coś nie całkiem słusznego, że pomiędzy zamykaniem kobiet na kłódki, a obsaczaniem ich przepisami...".
Strona (61) " że się odbywało bez cienia premedytacyi. Premedytacya odnosiła się całkowicie do tego, co z ust młodego człowieka płynęło. O tych skarbów wydobycie jej chodziło, o wyproszenie takowych, o wymodlenie. Układała się przeto, nadawała...".
Strona (62) " jak domyśleć się łatwo, do okrywania którego służyły strucle, pierniki i knyczyki. Po za niemi stał zastęp cały zapasów spiżarnianych, takich jak: przeroby z wieprzowiny, ser, masło, powidła, rożenki, suszeniny, krupy, etc. Stara...".
Strona (63) " żyły ją trochę zaczepki jejmości, spadające na nią niespodzianie. Dobrze i miło wieczór przeszedł, pomimo, że się towarzystwo znacznie zmniejszyło. Około dziesiątej wyjechała pułkownikowa z bratem i wnet potem p. Marek ogłosił...".
Strona (64) " ? Prędzej, świecę zapalić ? zawołała jejmość. Świecę zapalono i wnet ukazane przez panią Tulicką schowki opieczętowanemi zostały. Wręczono jej kluczyki Odeszła. Następnie zachowywała się już spokojnie. Rodzina nieboszczyka...".
Strona (65) " ? A toż na co? ? Do zasłony, do poparcia. Olesia lubeczka, aniołek mój, gdy zobaczy panią wystawioną na wybryki takich jak Stanisław, jak Gustaw, jak Zgrzebłowicz, wyobrażam sobie jak to ją zaimpressyonuje biedaczkę. Koniecznie,...".
Strona (66) " ruszający. Adam, przypatrując się widokowi temu, nadaremnie wysilał się łzy w sobie tłumić. Płynęły mu one po policzkach. Ten żal zaś budził w nim myśli odnoszące się do ustroju spółecznego. Jest on dowodem łączności,...".
Strona (67) " pomocy professorów, potrzeba zwłaszcza wielkiej wytrwałości, ale niepodobieństwa niemasz w tem żadnego. ? Zresztą, pan nie może rady swojej mi odmówić? ? zapytała. ? A! pani. ? Ja zdam panu sprawę z tego, co umiem. ? Proszę,...".
Strona (68) " Najpierwszy Icek głową kiwał i nosem czmychał, powiadając: ? Oduriła.... Opinię tę podzielali wszyscy preferansiści, dawni nieboszczyka pana Marka towarzysze, część znaczna młodzi i wszystkie mamy w okolicy. Ogólnem było...".
Strona (69) " ra jejmość, przyjęli ze zdziwieniem wiadomość o zamiarze wyjazdu Adama. Ta ostatnia aż się oburzyła. ? Co! ? zawołała ? tak? bez niczego? ? Cóż babunia chciała! ? Chciałam, żebyś sobie żonkę wywiózł. ? A czy to się żonkę...".
Strona (70) " ? To pewne? ? Aha! zapisy, przyznania, zaoblatowane, zaintabulowane, zahipotekowane, podpisami i pieczęciami zaopatrzone, w sądzie są złożone.... ? Winszuję ? odezwała się pani Tulicka, ? Ach! pani kochana, gdy to się stało,...".


